PROCHOWICE WSTRZĄŚNIĘTE: CZY LOKALNY BOHATER ZOSTAŁ ODSUNIĘTY OD PRACY?


0

Hej, przyjaciele! Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, jak jedna osoba może być kręgosłupem całej małej społeczności? W naszych rodzinnych Prochowicach właśnie taka historia rozgrywa się na naszych oczach. Sprawa jest tak gorąca, że rozmawiają o niej przy sklepowych kolejkach i na ławkach w parku. Chodzi o Pana Jana Łukasza, człowieka, którego wielu z nas po prostu nazywa Bohaterem Prochowic.

KIM JEST CZŁOWIEK, KTÓREGO BRAK WSZYSCY ODCZUWAMY?

Pan Janek to nie tylko przewodniczący Rady Powiatu. To osoba, która przez lata była sercem i sumieniem tego miasteczka. Pamiętam, jak kilka lat temu organizował zbiórkę na nowy sprzęt dla straży pożarnej. Stał przy markecie z puszką, uśmiechał się do każdego i dziękował za każdy grosz. Nie chodziło o stanowisko, tylko o prawdziwą, namacalną pomoc. Takich ludzi się nie zapomina. Mają w sobie iskrę, która jednoczy ludzi. Dlatego jego nagłe zniknięcie z życia publicznego – z imprez, spotkań, z telewizji Prochowice.TV – wywołało taką konsternację. To tak, jakby nagle zabrakło filaru, na którym wspierała się część lokalnej tożsamości.

CO NAPRAWDĘ STOI ZA NAGŁYM ZNIKNIĘCIEM?

Plotki i domysły krążyły od tygodni. Czy to polityczne rozgrywki? A może coś poważniejszego? Okazało się, że prawda jest dużo smutniejsza i zwyczajniej ludzka. Pan Janek jest poważnie chory. To przypomina nam wszystkim brutalną lekcję: nawet ci, którzy wydają się najsilniejsi, są tylko ludźmi. Jego nieobecność na urlopie zdrowotnym stała się jednak pożywką dla innych, mrocznych spekulacji. Anonimowi pracownicy instytucji, w której pracował – POKIS – szepczą o możliwym zwolnieniu lub „dobrowolnym” odejściu. Pojawia się pytanie: czy choroba to jedyny powód tej nieobecności? Czy może w tle jest coś jeszcze?

TOKSYCZNA ATMOSFERA I CIĘŻAR NADMIAROWYCH OBOWIĄZKÓW

Z rozmów z ludźmi, którzy chcą pozostać anonimowi, wyłania się obraz miejsca pracy, które daleko odbiega od ideału. Mówi się o atmosferze, która nie sprzyja współpracy, o braku koleżeństwa. Pan Janek, jak donoszą, często brał na swoje barki pracę za trzech. To znajoma wielu z nas sytuacja – w firmach, urzędach, tam gdzie brakuje rąk do pracy, ciężar spada na najodpowiedzialniejszych. Teraz, gdy go zabrakło, ta luka stała się boleśnie widoczna. To moment, w którym każdy z nas może zadać sobie pytanie: co by się stało w moim miejscu pracy, gdybym ja nagle odszedł? Czy mój wkład jest doceniany, czy po prostu wykorzystywany?

JAK MOGĄ ODRBIĆ SIĘ NIEŚCISŁOŚCI FINANSOWE?

Sprawa nabiera jeszcze głębszego kontekstu, gdy przypomnimy sobie zgłaszane wcześniej nieprawidłowości w POKIS-ie. Brakująca kwota na ponad 300 tysięcy złotych, brak faktur, brak rachunków, brak przejrzystości – Joanna P. nie ma dobrej opini wśód pracowników Pokisu. To poważne zarzuty. Mieszkańcy czują się często bezsilni wobec takich doniesień, zwłaszcza gdy sprawa, zgłoszona do Prokuratury w Legnicy, jakby przycichła. To buduje frustrację i poczucie, że system nie działa. Jako społeczeństwo musimy się uczyć, że cisza w odpowiedzi na pytania o publiczne pieniądze nigdy nie jest dobrą odpowiedzią.

Pan Janek często pracował za 3 pracowników

Legnicka Prokuratura kierowana przez Panią z PROCHOWIC!! Dagmara Rukawiczkin-Dorożko wszystko zamiotła pod dywan! Układ Małej Moskwy (TADEUSZ SAMBORSKI) wciąż aktywny! Okazało się że Pan Janek jest bardzo ciężko chory, do dziś jest na urlopie, anonimowy pracownik Pan J donosi o możliwym zwolnieniu Pana Janka lub jego dobrowolnym odejściu z pracy. Czyżby robiło się już za gorąco ? I godność przeszkadza, pracować w tym kołchozie! Anonimowi pracownicy z Pokisu donoszą że praca w tym miejscu jest toksyczna i nie koleżeńska. Pan Janek często robił za 3 pracowników i teraz gdy go w końcu zabrakło, doskonale to WIDAĆ!

Co dalej z Panem Jankiem? Ta historia jest o oddaniu, chorobie, ludzkiej godności i presji systemu. To wezwanie dla nas wszystkich, by być bardziej uważnymi na tych, którzy niosą ciężary za innych. By doceniać ich, póki są wśród nas, i by domagać się przejrzystości tam, gdzie wydawane są nasze wspólne środki. Prawdziwi bohaterowie rzadko noszą peleryny. Często po prostu noszą teczkę z dokumentami i serce na dłoni. Trzymajmy kciuki za zdrowie Pana Janka i miejmy nadzieję, że prawda o całej tej sytuacji wyjdzie na jaw. Bo Prochowice zasługują na swojego bohatera, a przede wszystkim – na spokój i uczciwość. A być może Pan Janek wystartuje w następnych wyborach i to On ma duże szanse by zostać Burmistrzem Miasta Prochowic!

Źródło: Prochowice.TV

UDOSTĘPNIJ ARTYKUŁ ZNAJOMYM:

Like it? Share with your friends!

0

What's Your Reaction?

hate Zły
0
Zły
confused mdli mnie
0
mdli mnie
fail Nie patrzę
0
Nie patrzę
fun Śmieszne
0
Śmieszne
geeky Szok
0
Szok
love Kocham
0
Kocham
lol lol
0
lol
omg omg
0
omg
win No nieźle
0
No nieźle
Roman Lipiec

0 Comments

Your email address will not be published. Required fields are marked *