Sprawa, która wstrząsnęła lokalną społecznością w rejonie Ścinawy i Lubina, trafiła do sądu. Prokuratura Okręgowa w Legnicy skierowała akt oskarżenia przeciwko 64-letniemu Janowi B., mieszkańcowi jednej z miejscowości pod Lubinem. Mężczyzna ma odpowiadać za czyny popełniane wobec małoletniej dziewczyny, która w czasie zdarzeń nie ukończyła 15. roku życia.
Według śledczych do przestępstw miało dochodzić przez długi czas. Z ustaleń prokuratury wynika, że od października 2023 roku do 5 sierpnia 2025 roku oskarżony miał wielokrotnie doprowadzać pokrzywdzoną do innych czynności seksualnych, a od października 2024 roku również do obcowania płciowego. Ostatecznie sprawę oceni sąd, jednak już sam zakres zarzutów pokazuje, że chodzi o wyjątkowo poważne przestępstwa.
JAK SPRAWA WYSZŁA NA JAW
Śledztwo ruszyło w sierpniu 2025 roku po zawiadomieniu złożonym przez matkę dziewczynki. Jak wynika z informacji przekazanych przez prokuraturę, kobieta wcześniej usłyszała od znajomych, że jej córka podczas wyjazdów do jednej z okolicznych wsi może spotykać się ze starszym mężczyzną. Zaniepokojona postanowiła to sprawdzić.
Po przejrzeniu telefonu córki miała nabrać pewności, że relacja między oskarżonym a małoletnią miała charakter intymny. Wtedy niezwłocznie zawiadomiła policję. Prokurator wszczął śledztwo, a sprawa bardzo szybko nabrała poważnego charakteru.
To właśnie takie momenty pokazują, jak ogromne znaczenie ma szybka reakcja rodzica. Czasem jeden sygnał, jedna wiadomość albo jedno podejrzenie wystarczą, by uruchomić działania, które mogą ochronić dziecko przed dalszą krzywdą.

ZATRZYMANIE I DECYZJE SĄDU
Jan B. został zatrzymany 20 sierpnia 2025 roku. Następnie trafił do tymczasowego aresztu. W październiku sąd zdecydował o przedłużeniu tego środka o kolejne trzy miesiące, do 17 stycznia 2026 roku.
Później jednak, mimo wniosku prokuratora, areszt nie został już ponownie przedłużony. Zażalenie na tę decyzję nie przyniosło skutku. Po opuszczeniu aresztu wobec oskarżonego zastosowano inne środki zapobiegawcze. Został objęty dozorem policji i zakazem zbliżania się do pokrzywdzonej na mniej niż 200 metrów. Nie może też kontaktować się z nią bezpośrednio ani pośrednio, także przy użyciu telefonu, internetu czy osób trzecich.
Nałożono na niego również zakaz przebywania w miejscach, gdzie zwykle pojawiają się dzieci i młodzież, takich jak szkoły, przedszkola, place zabaw, baseny czy sale zabaw. Dodatkowo nie może organizować wydarzeń z udziałem małoletnich ani opuszczać kraju.
ZMIANA STANOWISKA OSKARŻONEGO
Jak przekazała prokuratura, podczas pierwszego przesłuchania w charakterze podejrzanego Jan B. miał przyznać się do zarzucanych mu czynów i złożyć wyjaśnienia. Sytuacja zmieniła się po uzupełnieniu zarzutów. Wówczas oskarżony nie przyznał się do popełnienia przestępstwa i odmówił dalszego składania wyjaśnień.
Tego typu zmiana linii obrony nie jest w sprawach karnych niczym niezwykłym, ale w opinii publicznej zawsze budzi duże emocje. Zwłaszcza gdy chodzi o zarzuty dotyczące przestępstw wobec dzieci.
GROZI MU WIELOLETNIE WIĘZIENIE
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, za obcowanie płciowe z osobą poniżej 15. roku życia, a także za dopuszczanie się wobec takiej osoby innych czynności seksualnych lub doprowadzanie jej do takich zachowań, grozi kara od 2 do 15 lat pozbawienia wolności.
To właśnie z taką odpowiedzialnością musi liczyć się oskarżony. Prokuratura podkreśla, że sprawa ma charakter poważny, a materiał dowodowy został skierowany do sądu wraz z aktem oskarżenia.
KIM JEST OSKARŻONY
Jan B. nie był wcześniej karany. Ma wykształcenie zawodowe. Przed zatrzymaniem pełnił funkcję sołtysa swojej wsi oraz radnego w jednej z okolicznych miejscowości. Ten wątek sprawia, że sprawa budzi jeszcze większe poruszenie, bo dotyczy osoby publicznej, która cieszyła się zaufaniem mieszkańców.
W małych społecznościach takie informacje rozchodzą się błyskawicznie i często zostawiają po sobie długi cień. Ludzie zadają sobie pytania, jak mogło dojść do takiej sytuacji i czy wcześniej nikt nie zauważył niepokojących sygnałów.


















0 Comments