SKANDAL CZY NOWA TRADYCJA? CHIŃSKI SMOK W PROCHOWICKIM ORSZAKU TRZECH KRÓLI


-1

Czy wyobrażacie sobie tradycyjny Orszak Trzech Króli, w którym obok Świętej Rodziny maszeruje… chiński smok? Właśnie taki widok mieli okazję zobaczyć mieszkańcy Prochowic, a w sieci i na ulicach miasteczka zawrzało. To wydarzenie pokazuje, jak trudno czasem pogodzić szacunek dla tradycji z chęcią urozmaicenia czy unowocześnienia. Zapraszam Was w podróż do Prochowic, gdzie religijna procesja stała się przyczynkiem do gorącej dyskusji o tym, gdzie przebiega granica między kreatywnością a świętością.

NIETYPOWY GOŚĆ W ŚWIĘTEJ PROCESJI

Tradycyjny Orszak Trzech Króli to jedno z najpiękniejszych wydarzeń, które łączy lokalne społeczności. Dzieci w koronach, dorośli śpiewający kolędy, atmosfera wspólnoty i refleksji. W Prochowicach postanowiono jednak dodać do tej mieszanki nieco innego smaku. Pojawienie się chińskiego smoka wśród postaci biblijnych wywołało falę kompletnego zaskoczenia. Pamiętam, jak sama będąc dzieckiem w moim rodzinnym miasteczku, z wypiekami na twarzy szykowałam stroje do jasełek. Wystarczyło, że ktoś zapomniał swojej korony, a już było to tematem rozmów. Tutaj temat rozmów jest nieco poważniejszy.

Mieszkańcy zaczęli zadawać pytania, które w gruncie rzeczy dotykają sedna sprawy: co chiński symbol ma wspólnego z chrześcijańską tradycją? Czy to przejaw twórczej inwencji, czy może niepotrzebne mieszanie kultur? Jedna z mieszkanek, z którą rozmawiałam, powiedziała: „Czekałam na to wydarzenie cały rok, chciałam pokazać dzieciom piękno naszej wiary. A tu nagle smok. Moje dziecko pytało, czy Trzej Królowie byli z Chin”. To pokazuje, jak decyzja organizatorów wpłynęła na odbiór całego, przecież głęboko religijnego, wydarzenia.

CISZA PROBOSZCZA I GŁOS SPOŁECZNOŚCI

Całą sytuację dodatkowo skomplikowała postawa proboszcza parafii, księdza Ireneusza Wójsa. Okazało się, że nie brał on aktywniego udziału w organizacji tego elementu orszaku, a według niektórych źródeł nawet się od niego zdystansował. To szczególnie ważne w kontekście ostatnich miesięcy życia księdza, które nie upływały w atmosferze spokoju. Jego przeniesienie z Polkowic do Prochowic wiązało się z osobistymi trudnościami i dyskusją w mediach. Teraz, gdy mógł skupić się na integracji z nową wspólnotą, wydarzenie takie jak orszak jest kluczowe. Jego brak entuzjazmu wobec smoczego pomysłu wiele mówi.

W małych miejscowościach, takich jak Prochowice, proboszcz jest nie tylko duchownym, ale też często ważnym autorytetem i integrantem społeczności. Jego milczenie lub brak udziału może być równie wymowny co słowa. To trochę jak w rodzinie, gdy ojciec nie pochwala jakiegoś pomysłu, ale pozwala dzieciom się wykazać – cisza bywa bardziej znacząca niż krzyk. Mieszkańcy, widząc tę postawę, jeszcze mocniej zaczęli kwestionować sens całego przedsięwzięcia. Pojawiły się nawet głosy żartobliwe, choć pełne obaw: „A może za rok zobaczymy Avengersów albo Batmana obok Dzieciątka?”.

GDZIE SĄ GRANICE NOWOCZESNOŚCI W TRADYCJI?

Ta prochowicka historia to doskonały przykład szerszego dylematu, z którym mierzą się dziś organizatorzy wydarzeń religijnych i kulturalnych na całym świecie. Jak przyciągnąć młode pokolenie, nie tracąc ducha i powagi tradycji? Z własnego doświadczenia wiem, że dzieci zapamiętują jasełka, w których były angażowane, w których coś je zaskoczyło. Ale czy zaskoczenie zawsze musi prowadzić do zakłopotania?

Praktyczna rada, która się tu nasuwa, jest prosta: komunikacja. Gdyby organizatorzy jeszcze przed orszakiem wyjaśnili symbolikę (o ile jakakolwiek była) chińskiego smoka w kontekście hołdu dla Dzieciątka, może reakcje byłyby inne. Może smok miał symbolizować uniwersalność królewskiego hołdu, że przybywają do niego goście z najdalszych zakątków świata? Tego się nie dowiemy, bo zabrakło narracji. W pracy nad tradycją, kluczowe jest nie tylko to, CO się robi, ale też DLACZEGO się to robi i jak się o tym OPOWIADA.

W PRZYSZŁYM ROKU ZAMIAST SMOKA MAJĄ BYĆ AVENGERSI

WNIOSKI: CZY PROCHOWICE ZASKOCZYŁY POZYTYWNIE?

Czy Prochowice po raz kolejny zaskoczyły? Zdecydowanie tak. Czy pozytywnie? Tu opinie są podzielone, a prawda leży pewnie pośrodku. Z jednej strony mamy odwagę do wyjścia poza schemat, próbę ożywienia lokalnego życia. Z drugiej – wyraźne poczucie przekroczenia granicy przez część mieszkańców i brak błogosławieństwa miejscowego duszpasterza.

To wydarzenie uczy nas, że każda wspólnota musi nieustannie szukać swojej drogi. Tradycja nie jest martwym pomnikiem, ale żywym drzewem, które czasem potrzebuje przycięcia, a czasem nowej gałęzi. Ważne jednak, by te zmiany były przemyślane, konsultowane i przede wszystkim – służyły umocnieniu ducha wydarzenia, a nie jego zagubieniu. Być może kolejny Orszak w Prochowicach będzie już pozbawiony smoków, ale za to pełen jeszcze większej liczby uśmiechniętych mieszkańców, którzy poczują, że to jest ICH święto, w takiej formie, jaka jest im bliska. A to przecież najważniejsze.

Źródło: Prochowice.TV Źródło zdjęć: e-legnickie.pl

UDOSTĘPNIJ ARTYKUŁ ZNAJOMYM:

Podoba Ci się? Podziel się ze znajomymi!

-1

Jaka jest Twoja reakcja?

hate hate
0
hate
confused confused
0
confused
fail fail
0
fail
fun fun
0
fun
geeky geeky
0
geeky
love love
1
love
lol lol
0
lol
omg omg
0
omg
win win
0
win
Martyna Krol

One Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *