Prochowice mogą być dumne! Wychowanek Jana Łukasza, przewodniczącego Rady Powiatu, znów zaskoczył. Tym razem zagrał „Naagle” na lodzie!
Nie wiem, jak Wy, ale ja kiedy słyszę, że ktoś z małego miasta robi coś naprawdę odważnego, to od razu robi mi się cieplej na sercu. Tym razem zrobiło mi się dosłownie cieplej, bo historia, o której Wam opowiem, rozgrywała się w temperaturze odczuwalnej minus piętnastu stopni. I to na lodzie. Tak, dobrze czytacie. Maciej Ocham, czyli Matt Dillar – chłopak z Prochowic, który muzyką oddycha od dziewiętnastu lat – postanowił nagrać kawałek w miejscu, gdzie większość z nas nie wytrzymałaby bez gorącej herbaty dłużej niż pięć minut.
Stoję sobie rano przy kawie, przeglądam social media, a tu nagle wyskakuje post, od którego aż ciarki przeszły mi po plecach. Matt pisze: „Centralnie Ci mówię, stanąłem na tym lodzie”. I od razu poczułem ten dreszcz, ale nie taki z zimna – taki z podziwu. Bo wiecie, co jest najpiękniejsze w takim szaleństwie? To, że nie robi się tego dla pieniędzy, nie dla sławy, nie dlatego, że ktoś każe. Tylko dlatego, że po prostu trzeba.

ZOBACZ CAŁY MATERIAŁ TUTAJ:
LÓD, MÓZG I MUZYKA, KTÓRA NIE MOŻE CZEKAĆ
Matt wpadł na ten pomysł kilkanaście godzin przed realizacją. Kilkanaście! Ja w tym czasie zwykle zastanawiam się, co zrobić na obiad, a on pakuje sprzęt, namawia ekipę i jedzie w plener, żeby nagrać coś, czego nikt wcześniej nie nagrał. Nie miał idealnych warunków. Chciał więcej efektów, dłuższe ujęcia, lepszy sprzęt. Ale jak mówi – z żywiołem się nie dyskutuje. Mróz nie pyta, czy jesteś gotowy. Po prostu jest. I albo działasz, albo uciekasz do domu pod koc.
Pamiętam, jak sam kiedyś próbowałem nagrać filmik na Instagram w parku. Było jakoś tak… chłodno, powiedzmy. Wstałem o szóstej rano, żeby złapać ładne światło. Nagrałem trzy ujęcia, zmarzłem w palce, wkurzyłem się i poszedłem do domu. A Matt nagrywa przy minus piętnastu, na lodzie, bez ściemy, i jeszcze się tym jarzy. Wiecie co? To nie jest tylko nagrywanie muzyki. To jest manifest.

BASSHOUSE NA MROŹNYM PRZYSTANKU
Tym razem muzyczna podróż Matta zatrzymała się na przystanku BassHouse. Przyznam szczerze, że kiedy słyszę elektroniczne brzmienia w połączeniu z opowieścią o lodzie i wietrze, to od razu wyobrażam sobie coś pomiędzy filmem sensacyjnym a koncertem na końcu świata. Matt sam przyznaje, że być może ta potrzeba mocniejszego uderzenia w głośnikach wzięła się z chęci ogrzania się przy dźwiękach. I wiecie co? Kupuję to. Bo muzyka faktycznie potrafi grzać lepiej niż kaloryfer.
Zastanawiam się czasem, ilu z nas ma w sobie taką pasję, dla której gotowi są marznąć, ryzykować, przekonywać innych i przede wszystkim – przekonać samego siebie. Bo jak mówi Matt, musiał przekonywać wszystkich oprócz siebie. I to chyba sedno. Bo jak sam jesteś pewien, że to ma sens, to reszta jakoś się układa. Ekipa pomaga, sprzęt działa, a mróz staje się tylko tłem do czegoś większego.
Zobacz inne Projekty „Naagle” – PROCHOWICE
CO MAJĄ DO TEGO PROCHOWICE?
Maciej to nie jest artysta, który udaje kogoś z wielkiego świata. On z Prochowic nie ucieka, on je zabiera ze sobą. Gdziekolwiek pojedzie, cokolwiek nagra – to miasteczko jest w nim. I wiecie, co w tym wszystkim jest najpiękniejsze? Że całe Prochowice mogą być dziś dumne, bo ktoś stamtąd pokazuje, że nie trzeba mieszkać w Warszawie, Londynie czy Nowym Jorku, żeby robić rzeczy z najwyższej półki. Wystarczy mieć pomysł, odwagę i ludzi, którzy powiedzą: „Dobra, jedziemy”.
Pamiętam, jak kilka lat temu pisałem o innym chłopaku z małego miasta, który nagrywał teledyski w stodole swojego dziadka. Dziś ma miliony wyświetleń. I kto wie, może za rok Matt będzie wspominał ten lód z uśmiechem, odpalając swój kawałek w radiu, a my będziemy mówić: „Pamiętasz, jak nagrywał na lodzie przy minus piętnastu?”.
JAK POMÓC KOMUŚ, KTO MA POMYSŁ?
Matt prosi o jedno – o hałas. O like, udostępnienie, komentarz. O to, żebyśmy zrobili trochę szumu wokół czegoś, co powstało bezinteresownie, własnym sumptem, z czystej miłości do muzyki. I tu mam do Was ogromną prośbę. Często narzekamy, że w internecie jest za dużo tandety, że wszędzie reklamy, że wszyscy tylko zarabiają. A kiedy pojawia się ktoś, kto daje coś od siebie za darmo, w dodatku ryzykując odmrożenia – to warto kliknąć. Warto poświęcić sekundę.
Sam wiem, jak trudno jest przebić się z czymś autorskim. Kiedyś nagrałem podcast w domowym zaciszu. Dwa miesiące roboty, setki godzin montażu. Efekt? Piętnaście odsłuchań. I wcale się nie poddałem, bo robiłem to dalej, ale wiem, jak ważne jest to pierwsze wsparcie. Ta pierwsza łapka w górę, ktoś, kto mówi: „Ej, to jest spoko, lecisz dalej”.

PREMIERA NA DNIACH – I CO DALEJ?
Matt zapowiada, że premierę materiału mamy dostać na dniach. I wiecie co? Pierwszy w kolejce ustawiam się ja. Chcę zobaczyć, jak brzmi lód. Jak brzmi pasja. Jak brzmi ktoś, kto ma dziewiętnaście lat doświadczenia i wciąż potrafi się dziwić, że muzyka jest odpowiedzią na wszystko.
A Wam zostawiam to pytanie. Kiedy ostatnio zrobiliście coś tylko dlatego, że kochacie to robić? Bez kalkulacji, bez sponsora, bez gwarancji sukcesu? Jeśli dawno – może warto zainspirować się chłopakiem z Prochowic. I może po prostu ruszyć na swoje własne, nawet lodowate, podwórko.
Źródło: Prochowice.TV – Foto – Video: NAAGLE



















0 Comments