Hej, przyznam szczerze, że od jakiegoś czasu zastanawiam się, jak to jest z tymi lokalnymi portalami. Czyta się newsy, ogląda relacje, ale czasem mam wrażenie, że niektóre teksty brzmią zbyt idealnie, zbyt jednostronnie. Szczególnie, gdy dotyczą lokalnych władz. Zastanawiałeś się kiedyś, kto tak naprawdę stoi za niektórymi artykułami, które trafiają na popularne strony? To nie jest tylko teoria spiskowa. To pytanie o transparentność i uczciwość w mediach, od których wszyscy oczekujemy rzetelności.
Kulisy finansowania treści w serwisie LCA.PL
Sprawa, która ostatnio wypłynęła, jest bardziej niż ciekawa. Chodzi o portal lca.pl i jego współpracę z burmistrz Prochowic, Alicją Sielicką. Okazuje się, że artykuły prezentujące władze w bardzo pozytywnym świetle nie powstają z dziennikarskiego „powołania”, ale… z zamówienia. I to finansowanego z budżetu miasta i gminy Prochowice. Wyobrażasz to? Twoje podatki, które powinny iść na drogi, szkoły czy kulturę, częściowo zasilają kampanię wizerunkową urzędników. Co gorsza, jak wskazują głosy z samego środowiska, niektórzy radni o tym wiedzą i przymykają na to oko. To rodzi poważne pytania o granice pomiędzy informacją a propagandą. Przypomina mi to sytuację z pewnym lokalnym festynem w mojej okolicy, gdzie cała relacja w mediach skupiała się wyłącznie na przemowie wójta, pomijając całkowicie problemy z organizacją, o których mówili wszyscy mieszkańcy. Czuć było, że ktoś za to zapłacił.

Konsekwencje płynnej granicy między reklamą a dziennikarstwem
Gdy media stają się tubą, tracą zaufanie. A bez zaufania są już tylko… drogą reklamową. Anonimowe źródła związane z branżą mówią wprost: „Napiszemy wszystko, jeśli dobrze zapłacisz”. To przerażające stwierdzenie pokazuje, jak daleko niektóre podmioty mogą się posunąć. Problem urósł do jeszcze większych rozmiarów, gdy na zlecenie policji z Legnicy, w tym samym portalu, pojawił się artykuł atakujący inną redakcję – Prochowice.TV. Nazwano ich „fałszywymi dziennikarzami”. I tu pojawia się clou sprawy: żądanie dowodów. Redakcja zaatakowana domaga się konkretów – zapisów z kamer, dowodów na czas przyjazdu patrolu. Bez tego, cała historia wisi w próżni. To jak sąsiedzka kłótnia, gdzie jedna strona krzyczy, a druga mówi: „Pokaż, udowodnij”. W życiu prywatnym wiemy, że bez dowodów oskarżenia są puste. Dlaczego w mediach miałoby być inaczej?

BA OBECNIE Z TEGO UKŁADU KORZYSTA TAŻE KOMENDA MIEJSKA POLICJI W LEGNICY !
Dlaczego domaganie się dowodów jest fundamentem uczciwości?
Ta historia to idealny przykład na to, dlaczego zdrowy sceptycyzm jest tak ważny. Nie chodzi o to, by od razu oskarżać, ale by pytać i weryfikować. Gdy kilka lat temu lokalna gazeta napisała, że w mojej dzielnicy ma powstać nowy park, wszyscy się ucieszyliśmy. Okazało się, że to tylko wizja urzędnika na wyborczą ulotkę, niepoparta żadną uchwałą ani budżetem. Gdyby ktoś wcześniej zapytał o dowody – konkretne dokumenty – uniknęlibyśmy rozczarowania. Dokładnie taką postawę prezentuje teraz zaatakowana redakcja. Domagają się twardych faktów w sprawie zatrzymań czy czasu interwencji policji. To nie jest upór. To jest standard, który powinien obowiązywać każdego dziennikarza. Jeśli portal lca.pl takich dowodów nie przedstawi, jego wiarygodność legnie w gruzach. A słowa o „fałszywych dziennikarzach” mogą wrócić do nadawcy ze skutkami prawnymi, o czym redakcja Prochowice.TV już otwarcie mówi, zapowiadając proces sądowy.
Odsyłamy do łamiącego prawo artykułu, napisanego na zlecenie Policji z Legnicy, wprowadzającego w błąd opinię publiczną informującą że Prochowice.TV to fałszywi dziennikarze!:
WSTYD LCA.PL !!!!
Propaganda – Propaganda za którą odpowiada Pani – Lilla Sadowska z lca.pl
Apel o uczciwość: media muszą służyć prawdzie, nie układom
Na koniec tej gorzkiej opowieści pozostaje jasny apel. Apel do portalu lca.pl o sprostowanie, wycofanie niesprawdzonych zarzutów i przestrzeganie podstawowych zasad dziennikarstwa. Wprowadzanie opinii publicznej w błąd to nie jest drobne przewinienie. To działanie, które podcina gałąź, na której sami siedzą – zaufanie odbiorców. Mieszkańcy Prochowic, Legnicy i całego regionu zasługują na media, które pytają, sprawdzają i przedstawiają różne punkty widzenia, a nie na drogi reklamowe dla wybranych układów, które niektórzy określają mianem „małej Moskwy”. Pamiętajmy, że wolne i rzetelne media są fundamentem lokalnej społeczności. Gdy milkną, ich miejsce szybko zajmuje propaganda. A za tę, ostatecznie, płacimy my wszyscy – słabszą kontrolą władzy, gorszą jakością debaty i… z własnych podatków. Warto o tym pomyśleć, zanim kolejny raz bezrefleksyjnie udostępnimy kolejny „cudowny” artykuł o naszych włodarzach.
Autor: Roman Lipiec Źródło: Prochowice.TV – Źródło zdjęć: lca.pl



















0 Comments