Wyobraź sobie, że jesteś w trudnej sytuacji życiowej. Szukasz dachu nad głową dla siebie i swojej rodziny. W końcu dostajesz przydział na lokal komunalny, ale okazuje się, że mieszkanie jest w takim stanie, że po prostu nie da się w nim żyć. Rezygnujesz więc po trzech miesiącach, oddając klucze i wszystko wydaje się proste. Aż do dnia, kiedy dostajesz pismo od komornika. Taką właśnie historię, pełną gorzkich rozczarowań i pytań o sprawiedliwość, dotarła do naszej redakcji. To nie jest pojedynczy przypadek, to objaw głębszego problemu w naszym systemie, który zamiast pomagać, często potrafi dokładać cierpienia tym, którzy już mają go wystarczająco dużo.
UWAGA! Z OSTATNIEJ CHWILI – WYCIEKŁO NAGRANIE Z PANIĄ BURMISTRZ ALICJĄ S – Materiał do odsłuchu poniżej 😱 👇
HISTORIA, KTÓRA OBRACA ŻOŁĄDEK: URZĘDNICZA BEZDUSZNOŚĆ W CZASIE KRYZYSU
Nasza rozmówczyni, która chciała pozostać anonimowa, opowiedziała nam swoją koszmarną przygodę z prochowickim zasobem komunalnym. Po otrzymaniu przydziału na mieszkanie szybko okazało się, że lokal kompletnie nie nadaje się do zamieszkania. Decyzja była bolesna, ale konieczna – po trzech miesiącach formalnie zrezygnowała, pisemnie oddając klucze do urzędu. Wydawałoby się, że sprawa jest zamknięta. Szok przyszł później, gdy dowiedziała się, że to samo mieszkanie natychmiast trafiło do innej osoby – kobiety z jednym dzieckiem. To rodzi pierwsze, bardzo niewygodne pytanie: dlaczego lokal, który rzekomo nie nadawał się dla rodziny z trójką dzieci, nagle okazał się odpowiedni dla samotnej matki z jednym dzieckiem? Gdzie tu logika i sprawiedliwy rozdział zasobów, które powinny służyć najbardziej potrzebującym?

PISMO, KTÓRE NIGDY NIE POWINNO POWSTAĆ: KOMORNIK ZAMIAST WSPARCIA
Najbardziej poruszający jest jednak finał tej historii. Kobieta, która nawet nie zdążyła się wprowadzić, wystosowała do urzędu, a konkretnie do Pani Burmistrz Alicji Sielickiej, prośbę o umorzenie opłat za okres, w którym formalnie figurowała jako najemca, ale fizycznie w mieszkaniu nie przebywała. To wydaje się być aktem dobrej woli i zwykłym ludzkim odruchem zrozumienia. Odpowiedź z urzędu była jednak inna – prośbę oddalono. Ale to nie był koniec. Prawdziwy cios nadszedł później, w formie pisma od komornika. Okazało się, że urząd miasta nie dość, że nie umorzył symbolicznych opłat, to jeszcze skierował sprawę na drogę komorniczą. Wyobraźcie sobie ten stres, upokorzenie i poczucie całkowitej bezsilności. Zamiast otrzymać pomocną dłoń w trudnej sytuacji, nasza bohaterka dostała w twarz. To działanie urzędu nie ma nic wspólnego z troską o mieszkańców. To czysta, urzędnicza bezduszność, która kafer zapytać: po czyjej stronie tak naprawdę stoją władze naszego miasta?

W tych warunkach Pani Burmistrz chciała by zamieszkała rodzina z dziećmi! SZOK!

SYSTEM, KTÓRY KARZE, ZAMIAST WSPIERAĆ: GDZIE JEST SERCEM DLA MIESZKAŃCÓW?
Ta historia to nie tylko opowieść o jednej niesprawiedliwości. To symptom czegoś znacznie gorszego – systemu, który przestał służyć ludziom. W małych społecznościach, takich jak nasze Prochowice, każda taka decyzja odbija się szerokim echem. Wszyscy znamy ten mechanizm z własnego podwórka: urzędnicza machina działa bez względu na okoliczności, a ludzkie dramaty są tylko numerami w aktach. Pamiętam przypadek z innego miasta, gdzie samotna matka dostała pismo o eksmisji w wigilię Bożego Narodzenia. To nie jest błąd systemu, to jego istota, gdy zapomina się, po co został stworzony. Pani Burmistrz Alicja Sielicka wielokrotnie podkreślała, jak bardzo dba o mieszkańców. Gdzie była ta troska w momencie, gdy trzeba było podjąć prostą, ludzką decyzję o umorzeniu? Dlaczego zamiast zrozumienia, wybrano drogę konfrontacji i prawnego prześladowania osoby, która i tak już była w trudnej sytuacji?

POTRZEBA NATYCHMIASTOWYCH ZMIAN I WYJAŚNIEŃ
Sprawa ta wymaga natychmiastowego wyjaśnienia i przeprosin dla pokrzywdzonej kobiety. Ale to za mało. Potrzebne są systemowe zmiany w polityce mieszkaniowej gminy Prochowice. Po pierwsze, konieczne jest jasne i przejrzyste kryterium przydziału mieszkań komunalnych, które będzie brało pod uwagę realne potrzeby rodzin, a nie niejasne układy. Po drugie, musi powstać mechanizm odwoławczy i interwencyjny dla przypadków, w których decyzje urzędu są po prostu niesprawiedliwe. Po trzecie, a może przede wszystkim, potrzebujemy władz, które będą traktować mieszkańców jak partnerów, a nie jak petentów, których można zastraszyć pismem od komornika. Apelujemy do Pani Burmistrz o pilne zajęcie się tą sprawą. Niech to nie będzie kolejny temat zamieciony pod dywan. Czas skończyć z praktykami, które przynoszą wstyd naszemu miastu i ranią tych, którzy w trudnych chwilach powinni otrzymać wsparcie, a nie cios w plecy. Mieszkańcy zasługują na godne traktowanie.
Autor: Roman Lipiec
Źródło: prochowice.tv


















0 Comments