Czy osoba, która dzisiaj zasiada w polskim Sejmie i ma realny wpływ na bezpieczeństwo naszego kraju, przez lata ukrywała mroczną przeszłość? Dokumenty i zeznania wskazują, że tak. Tadeusz Samborski, obecny poseł klubu PSL-Trzecia Droga, został zarejestrowany przez komunistyczny wywiad jako tajny kontakt operacyjny. Mimo iż sam stanowczo temu zaprzecza, jego kariera w czasach PRL układała się w sposób charakterystyczny dla osób lojalnych wobec systemu. W dobie dzisiejszych zagrożeń geopolitycznych, takie życiorysy budzą uzasadniony niepokój o to, czy lojalność dawnych agentów jest po stronie Polski.

RESORTOWE DZIECI PRL ?
Zarejestrowany agent w służbie systemu
Fakty są nieubłagane. W styczniu 1980 roku Tadeusz Samborski został wpisany do rejestrów I Departamentu MSW – cywilnego wywiadu PRL – pod numerem ewidencyjnym 58341C. Status „kontaktu operacyjnego” często służył do kamuflowania rzeczywistej współpracy. Takie osoby, choć formalnie bez pisemnego zobowiązania, przekazywały informacje oficerom prowadzącym, działając na szkodę wolnej Polski. To nie są domysły, lecz procedura działania aparatu bezpieczeństwa, który wciągał do współpracy osoby na kluczowych stanowiskach. Samborski właśnie takie stanowisko zajmował.
Jego kariera w latach 80. to modelowy przykład awansu w strukturach satelickich wobec PZPR. Był członkiem Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego, partii stworzonej przez komunistów do kontroli środowisk wiejskich. Dzięki temu trafił do ludowego dziennikarstwa i… resortu spraw zagranicznych. To właśnie tam, pod płaszczykiem dyplomaty, mógł prowadzić najcenniejszą dla systemu działalność.

Dyplomata, czy tajny współpracownik? Kariera w PRL
Ścieżka zawodowa Samborskiego idealnie pokrywa się ze schematem wykorzystywania przez służby. Po uzyskaniu doktoratu na Uniwersytecie Moskiewskim im. Łomonosowa (co samo w sobie w ówczesnych realiach było przywilejem dla sprawdzonych osób) został wysłany jako sekretarz ambasady do Wietnamu, a później do Laosu. Te placówki w tamtym okresie miały ogromne znaczenie wywiadowcze w kontekście wojny w Wietnamie i działań w Azji Południowo-Wschodniej.

Następnie pełnił funkcję korespondenta socjalistycznej prasy ludowej w Moskwie. Bycie „oczami i uszami” w samym sercu ZSRR to zaszczytne, ale i niezwykle odpowiedzialne zadanie z punktu widzenia reżimu. Tylko całkowicie lojalni i sprawdzeni ludzie mogli liczyć na taką pozycję. Jego biografia z tamtych lat nie pozostawia złudzeń – był człowiekiem systemu, a system nie awansował przypadkowych osób na tak newralgiczne stanowiska.
Zaprzeczenia i niewygodne pytania – Rejestr numer 58341C
Oczywiście, Samborski stanowczo odcina się od tych zarzutów. W swoim oświadczeniu z okresu kampanii wyborczej twierdził, że to „kampania oszczerstw” i zapewniał, że nigdy nie współpracował z tajnymi służbami. Powoływał się również na postanowienia Sądu Lustracyjnego. Należy jednak pamiętać, że w wielu podobnych sprawach sąd, mając do dyspozycji jedynie suchy zapis rejestracyjny bez zachowanych konkretnych raportów czy meldunków, musiał orzekać na korzyść oskarżonego. Brak potępiającego wyroku nie jest równoznaczny z niewinnością historyczną czy moralną.
Bardziej niż przeszłość niepokojące są jego współczesne postawy. Po aneksji Krymu przez Rosję, Samborski utrzymywał ścisłe kontakty z rosyjskimi dyplomatami. Nie widział też problemu w publicznym wystąpieniu przed pomnikiem sowieckiego marszałka Konstantego Rokossowskiego. To pokazuje pewną ciągłość myślenia i sentymentów. Czy człowiek o takiej przeszłości i takich sympatiach powinien dziś decydować o bezpieczeństwie Polski? To pytanie, które sam sobie powinien zadać każdy wyborca.

Tadeusz Samborski, kandydat do Sejmu koalicji Trzecia Droga, przegrał proces wyborczy z Telewizją Polską
Tadeusz Samborski przegrał sądową batalię z Telewizją Polską. Sąd Apelacyjny uznał, że określenie go mianem „byłego członka bezpieki” jest dopuszczalne. To prawomocny cios dla wizerunku byłego wicemarszałka i aktualnego posła Trzeciej Drogi, którego prorosyjska przeszłość regularnie powraca.
Kluczowa decyzja sądu we Wrocławiu
Sprawa dotyczyła materiału w głównym wydaniu Wiadomości z 30 września, w którym padło stwierdzenie, że Tadeusz Samborski „był członkiem byłej bezpieki”. Polityk złożył pozew, argumentując, że to oszczerstwo. I choć pierwsze skrzypce grał tu Sąd Okręgowy w Legnicy, który początkowo przyznał mu rację, to ostateczna decyzja należała do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. Ten, po odwołaniu Telewizji Polskiej, uchylił wcześniejsze postanowienie i uznał, że kontrowersyjne sformułowanie nie jest twierdzeniem nieprawdziwym.
Wynik tego procesu ma kluczowe znaczenie, ponieważ dzisiejsze postanowienie jest prawomocne, co zamyka drogę do dalszych odwołań. To nie jedyna porażka prawna Samborskiego w ostatnim czasie. Identyczny pozew złożył także przeciwko „Gazecie Wrocławskiej”, która publikowała materiały o jego rzekomej współpracy z tajnymi służbami PRL – i tę sprawę również przegrał
FILM KTÓRY MUSICE ZOBACZYĆ – OGLĄDAJ 👇
Człowiek z przeszłością w ławach współczesnego Sejmu
Dziś Tadeusz Samborski nie jest już anonimowym dyplomatą. Jest posłem na Sejm X kadencji, wybranym z pierwszego miejsca listy Trzeciej Drogi w okręgu legnickim. Ma realny wpływ na stanowienie prawa, być może pracuje w komisjach zajmujących się sprawami międzynarodowymi czy bezpieczeństwem. Jego życiorys to nie jest tylko historia zamknięta w teczkach IPN. To żywy dowód na to, jak bardzo przeszłość może splatać się z teraźniejszością.

W czasach, gdy Polska musi być szczególnie czujna na zagrożenia hybrydowe i wpływy obcych służb, obecność osób z takim zapleczem w najważniejszych instytucjach państwa jest co najmniej ryzykowna. Czy możemy być pewni, że lojalność takich ludzi jest dziś po stronie niepodległej Rzeczypospolitej? Historia Tadeusza Samborskiego każe nam wątpić i domagać się od klasy politycznej najwyższych standardów transparentności oraz rozliczenia z przeszłością. Milczenie i wyparcie się faktów to za mało, gdy stawką jest bezpieczeństwo nas wszystkich.


Resortowe Dzieci!
Przypomnienie:
Dorota Kania, redaktor naczelna Polska Press, dotarła do dokumentów, które pokazują, że Samborski nie był zwykłym karierowiczem, ale kontaktem operacyjnym służb specjalnych PRL. Został zarejestrowany w styczniu 1980 roku pod numerem 58341C jako kontakt operacyjny komunistycznego wywiadu cywilnego, czyli I Departamentu MSW.
Powstał nawet o tym program w TVP przed wyborami – „Resortowe dzieci”
Rejestr numer 58341C: czy to ostateczny dowód współpracy?
Kulminacją zarzutów stało się ujawnienie w programie telewizyjnym „Resortowe dzieci” informacji o rzekomej współpracy Samborskiego ze służbami specjalnymi PRL. Według materiału, w styczniu 1980 roku został on zarejestrowany pod numerem 58341C jako kontakt operacyjny I Departamentu MSW, czyli komunistycznego wywiadu cywilnego.
UKŁAD Z CZASÓW „MAŁEJ MOSKWY” – LEGNICA TO STREFA WPŁYWÓW ROSJI ?
Eksperci, jak dr Rafał Leśkiewicz z IPN, wyjaśniali w programie, że taka forma „kontaktu operacyjnego” często nie pozostawiała po sobie pisemnych zobowiązań, a relacje były składane ustnie oficerom prowadzącym. To rodzi zasadnicze pytanie: czy sam fakt wpisu do rejestru jest wystarczającym dowodem na świadomą i szkodliwą współpracę? Prawo i praktyka lustracyjna pokazują, że sprawa nie jest taka prosta.
„Resortowe dzieci. Przebierańcy z PSL”: Ludzie służb PRL w otoczeniu Pawlaka, przeszłość „jedynki” z Legnicy
Link do reportarzu: https://i.pl/resortowe-dzieci-przebierancy-z-psl-ludzie-sluzb-prl-w-otoczeniu-pawlaka-przeszlosc-jedynki-z-legnicy/ar/c1-17902017
Prochowice TV – Apelujemy o usunięcie Tadeusza Samborskiego z SEJMU RP
Źródło: Prochowice.TV Foto: Prochowice.TV


















0 Comments