CZAS NA PYTANIE, CZY PANI BURMISTRZ ALICJA SIELICKA CHCE RZĄDZIĆ WIECZNIE ?


0

W małym, ale pełnym życia mieście Prochowice coraz częściej słychać głosy mieszkańców, którzy pytają: czy burmistrz Alicja Sielicka aspiruje do utrzymania władzy na dłużej niż zwykle? Wychodząc poza standardową rolę samorządowca, pojawiają się wskazania, że zmiany w prawie – a także rodzinne powiązania – mogą tworzyć sytuację, która budzi niepokój i domaga się szerszej dyskusji.

NEWS E-Legnickie — według doniesień medialnych Alicja Sielicka, burmistrz miasta i gminy Prochowice, publicznie wspierała projekt likwidacji zasady dwu­kadencyjności dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.

Co zmiana prawa dla samorządowców ma wspólnego z Prochowicami?

Przez lata w polskim samorządzie funkcjonowała zasada dwu‑kadencyjności, czyli ograniczenie możliwości sprawowania urzędu wójta, burmistrza lub prezydenta miasta do maksymalnie dwóch kadencji. W przypadku Prochowic – i samej Alicji Sielickiej – ta kwestia stawia kluczowe pytanie: czy zmiana prawa mogłaby pozwolić na dłuższy pozostanie na stanowisku? Wśród mieszkańców coraz częściej słyszy się komentarze, że “dlaczego zmiana prawa ma być dla nas, kiedy sama burmistrz może mieć korzyści?”

W tym kontekście warto zaznaczyć, że Alicja Sielicka jest oficjalnie burmistrzem Miasta i Gminy Prochowice. Dla wielu osób ten fakt w połączeniu z kwestią zmiany przepisów budzi refleksję: czy to standardowa procedura działania samorządu, czy też zmierzanie w stronę sytuacji, w której urzędujący może “pozostać dłużej niż zwykle”?

Rodzinne powiązania i sceptycyzm mieszkańców

Na forum miejskim i w rozmowach domowych coraz częściej pojawia się temat występowania powiązań rodzinnych – na przykład wskazanie, że brat burmistrz, będący posłem w Sejmie, może mieć wpływ lub choćby wspierać działania, które dla mieszkańców wyglądają jak “lobbing wewnątrz rodziny”. Choć nie ma dokumentów, które jednoznacznie potwierdzałyby, że brat burmistrz interweniuje w sprawy samorządu Prochowic, to rosnące oburzenie mieszkańców jest faktem.

Znam przykład z życia: sąsiadka z Prochowic opowiadała mi, jak podczas festynu gminnego padło pytanie – “czy wszyscy mają szansę równe, albo czy pewne osoby są zawsze faworyzowane?” – i to pytanie wywołało ciche skinienie głowami w tłumie. Niektóre osoby wskazywały, że “kiedy rodzina rządzi od pokoleń”, to ciężko o postrzeganie transparentności i równości.

Czy mieszkańcy czują, że ich głos się liczy?

Z rozmów w kawiarniach i sklepach wynika, że część mieszkańców Prochowic odczuwa brak wpływu na decyzje, a także powtarza powiedzenie: “to jest już trochę jak prywatny folwark”. Zwracają uwagę na przypadki, gdy stanowisko w miejskiej instytucji kultury lub sportu trafia do osoby, która – zdaniem nich – ma powiązania z urzędem. Choć nie ma oficjalnych zarzutów ani wyroków w tej sprawie, to właśnie perspektywa mieszkańców rodzi pytania o jawność procesu zatrudnień i decyzji kadrowych.

Pewien mieszkaniec powiedział: “Widzę, że ktoś z mojego osiedla co chciał zmienić barierki przy chodniku, musiał lata czekać aż rada się zbierze, a prawie w tym samym czasie ktoś znajomy dostał pracę w instytucji gminnej” – taka wypowiedź ilustruje klimat nastrojów. Nie chodzi o wskazywanie palcem, lecz o sygnalizację, że transparentność może być lepsza.

Samorządowcy z Dolnego Śląska mówią „nie” dla dwukadencyjności w samorządzie [konferencja], powiat ząbkowicki – Express-Miejski.pl

Co to oznacza w praktyce

Zasada dwu­kadencyjności została wprowadzona w 2018 roku — co oznacza, że dana osoba może pełnić urząd wójta, burmistrza lub prezydenta miasta maksymalnie przez dwie pięcioletnie kadencje. 
Projekt zgłoszony przez Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL) przewiduje zniesienie tego ograniczenia, co pozwoliłoby sprawującym władze samorządowe na ubieganie się o kolejne kadencje. 
W tym kontekście Alicja Sielicka zadeklarowała, że mieszkańcy powinni mieć prawo wyboru — jej zdaniem ograniczenie liczby kadencji nadmiernie ingeruje w samorządność i decyzyjność obywateli.

Jakie może być znaczenie dla Prochowic

Dla Prochowic i samej burmistrz oznacza to, że jeśli projekt zostanie przegłosowany i wejdzie w życie, osoba taka jak burmistrz Sielicka potencjalnie może ubiegać się o kolejną kadencję po upływie dwóch już sprawowanych. Wielu mieszkańców może widzieć w tym zarówno okazję do stabilności, jak i powód do obaw o zamianę władzy.

PANI DYREKTOR MIEJSKIEGO OŚRODKA KULTURY I SPORTU „POKIS” JOANNA PALIŃSKA JEST PRZECIEŻ RODZINĄ PANI BURMISTRZ!

Warto spojrzeć głębiej na funkcjonowanie instytucji miejskich w Prochowice, bo w ostatnich miesiącach mieszkańcy coraz częściej poruszają temat potencjalnych powiązań rodzinnych i zatrudnień, które ich zdaniem wymagają wyjaśnienia. Jednym z przykładów, który pojawia się w rozmowach na osiedlach, jest obecność Prochowicki Ośrodek Kultury i Sportu (POKiS) i kierująca nim dyrektor — Joanna Palińska. Z dokumentów instytucji wynika, że właśnie ona jest dyrektorem POKiS.

Mieszkańcy wskazują, że skoro instytucja miejska jest pod zarządem osoby, która – jak twierdzą – jest rodzinną burmistrz Alicja Sielicka, to naturalną powinnością jest transparentność: jaki był proces wyboru tej osoby na stanowisko, jakie kryteria były stosowane, czy była przeprowadzona otwarta rekrutacja. Czy wspólnota lokalna może mieć pewność, że zatrudnienia są prowadzone w sposób w pełni niezależny?

Przykładowo — podczas mojej rozmowy z właścicielką sklepu spożywczego niedaleko rynku — usłyszałem: „Tutaj każdy mówi to samo: ‘kolejna zmiana na stanowisku i już znamy nazwisko, bo to znajomy kogoś z urzędu’”. To nie jest zarzut formalny, ale wyraz głębokiej frustracji — ludzie oczekują działania jawnego, a nie tylko domysłów. Jeśli instytucje kultury mają być miejscem otwartym dla wszystkich, to wybór kierownictwa nie powinien rodzić nawet cienia wątpliwości.

Obecność takiego podtytułu w artykule pozwala zwrócić uwagę również na ten ważny aspekt — że temat nie kończy się tylko na zmianie prawa czy kwestii kadencji, ale dotyka również sposobu sprawowania władzy i zarządzania instytucjami publicznymi w Prochowicach.

Dlaczego to ważne – i co może zrobić samorząd?

To, czy burmistrz lub inny samorządowiec chce pozostać na stanowisku dłużej niż zwykle, nie musi być z definicji złe – doświadczenie w urzędzie może być atutem. Jednak mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że procesy będą jawne, że nie będą dominować powiązania rodzinne, a decyzje będą podejmowane w ich imieniu, a nie się obok.

Z praktyki dobrze wiem, że często pomocne okazują się otwarte spotkania mieszkańców z władzami – zwykła pogawędka przy kawie może ujawnić więcej niż godzinna sesja rady miasta. Warto, by urząd zaprosił mieszkańców na debatę o przyszłości samorządu, transparentności zatrudnień oraz zasadach kadencjonowania – jeśli zmiana prawa ma być rozważana, to mieszkańcy powinni wiedzieć i mieć wpływ.

Co mogą zrobić mieszkańcy Prochowic?

Jeśli czujesz, że sprawy dotyczące samorządu w Twoim mieście potrzebują dyskusji, zacznij od jednego kroku: zapytaj, kiedy odbędzie się otwarte spotkanie w urzędzie. Zgłoś pisemną propozycję, aby rada miasta przedyskutowała kwestę zasad kadencjonowania. Porozmawiaj z sąsiadem, sąsiadką – i wspólnie zastanówcie się, jak chciałbyś, aby wyglądała lokalna demokracja. Pamiętaj: urząd istnieje dla mieszkańców, nie odwrotnie.

Na końcu zostaje uświadomić sobie jedno: zmiana prawa lub pozostanie kogoś na stanowisku nie musi być dramatem – gorsze jest to, jeśli mieszkańcy czują, że nie są częścią decyzji i że ich głos nie ma znaczenia. Prochowice zasługują na przejrzystość, dialog i równość, niezależnie od nazwisk, stanowisk czy powiązań.

Foto: pokis.com.pl

UDOSTĘPNIJ ARTYKUŁ ZNAJOMYM:

Podoba Ci się? Podziel się ze znajomymi!

0

Jaka jest Twoja reakcja?

hate hate
0
hate
confused confused
0
confused
fail fail
0
fail
fun fun
0
fun
geeky geeky
0
geeky
love love
0
love
lol lol
0
lol
omg omg
0
omg
win win
0
win
Roman Lipiec

0 Comments

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *